Środki zaradcze cz. 2

Pogląd ten szczególnie uzasadniony jest w Polsce, w której od wieków rodzina otoczona była kultem niezwykłym, kult ten zaś musiał wzróść jeszcze więcej wobec faktu, iż w długich latach niewoli stała się ona dla młodych pokoleń niezaprzeczenie jedynym zniczem polskich uczuć narodowych i szczytnych ideałów patriotycznych.

Praca więc nad podniesieniem i uświęceniem rodziny, nad przywróceniem jej dawnego blasku i dostojeństwa, nad pobudzeniem jej w drodze pracy samowychowawczej rodziców do wzorowego spełnienia jej zadań wychowawczych, stało się dziś jednym z naczelnych obowiązków obywatelskich, jednym ze środków samoobrony przed złem.

Ale jednocześnie ustalona została teza druga, mianowicie, że wychowanie człowieka, a zwłaszcza wychowanie obywatela, wymagające już form życia zbiorowego, nie może się zamknąć wyłącznie w rodzinie, że tuż przy niej musi stanąć, jako dopełnienie i pomoc — szkoła. Jej rzeczą jest dobre zadatki, wyniesione przez dziecko z gniazda rodzinnego, rozwijać i kultywować, ujemne — metodami moralnego oddziaływania, karności zbiorowej i dobrego przykładu przytłumiać, w pewnych wypadkach zastąpić mu rodzinę, gdy ona swej szczytnej roli spełnić nie umiała lub nie mogła, urabiać w dziecku hart i tężyznę, starając się całość jego charakteru środkami, które jedynie w jej, szkoły, są rozporządzeniu, przekuwać na szlachetną stal cnót rycerza, Polaka i obywatela o żywym poczuciu odrodzonej państwowości polskiej.